Moja lista blogów

poniedziałek, 14 listopada 2011

Prawie idealne życie

Poniedziałek... nie chciało mi się wstać. Szczególnie, że w poniedziałki mieliśmy lekcje do bani! Jednak z łóżka wyciągnęła mnie jedna kusząca myśl. Maciek będzie na mnie czekać. Ociągając się ubrałam swój zielony sweterek i wyszłam z domu. Tam czekała już na mnie moja przyjaciółka Natasza. Z radością ją powitałam, a ona mnie. Kochałam ją jak nikogo innego na świecie... nawet bardziej niż Maćka. Między innymi za to, że rozumiała mnie bez słów. Jakby każdy mój ruch, każde moje spojrzenie mówiły jej o co mi chodzi albo jak się czuje. No i za to, że czasami pozwalała mi pobyć sam na sam z myślami. Była MOIM ideałem przyjaciółki! W pewnym momencie spytała:
- Hej Reed, czemu pokłóciłaś się z Dominiką?
No tak.... zapomniałam o tym, ale co ja jej miałam powiedzieć??? Coś podpowiadało mi, że lepiej powiedzieć prawdę:
- Wiesz, bo on mówiła.... mówiła coś o tobie... ale lepiej żebyś nie wiedziała co...
- O mnie? Powiedz, jeśli już zaczęłaś to dokończ! - Była strasznie uparta.
- No mówiła, że jesteś głupia i chamska.... dlatego się z nią pokłóciłam i powiedziałam jej, że jest straszną jędzą....
- Dziękuje - odpowiedziała po chwili milczenia. Nie chciałam dalej o tym rozmawiać więc szybko zmieniłam temat.
- A co z Joshem???
Josh był naszym kolegą z klasy. Natasza była w nim zakochana od ponad roku. Josh nie zwracał na nią uwagi. Jednak w piątek poprosił ją o korki z biologii. Koniecznie chciałam wiedzieć co się stało. Lecz ona posmutniała... :
- Nic. wcale nie przyszedł.
- Oj. Przykro mi.
- To nie twoja wina.
- Zadzwonił przynajmniej, żeby to wyjaśnić?
- Nie...
Podsumowałam to wszystko i jedyne co mi przyszło do głowy o słowo : ŚWINIA!!!!! To było idealne określenie.Zbliżałyśmy się do szkoły. Już z daleka widziałam Maćka. Czekał na mnie. Zrobiło mi się milej. Przywitał mnie ciepłym uściskiem. Niespodziewanie podszedł do nas Josh, a raczej do Nataszy. Powitała go tak oschle jakby zrobił coś złego jej rodzinie. Tak nieczułej jej jeszcze nie widziałam. A ta "świnia" o imieniu Josh próbowała ja przeprosić. Nie za bardzo mu to wychodziło. Nareszcie udało mu się przekonać Natasze, że to prze mamę nie mógł przyjść. Lekcje upłynęły dość szybko i nawet przyjemnie. Jednak coś było nie tak, coś mi nie pasowało. No tak. Maciek nie przyszedł do mnie po lekcjach. Następnego dnia już nie czekał na mnie jak zwykle przed szkołą. Co się mogło stać? Czemu nie czekał na mnie przed szkołą? Od jego kolegi dowiedziałam się, że nie ma go w szkole. Cały dzień zastanawiała mnie jedna myśl : Co on teraz robi? Nie odbierał telefonu. To musiało być coś poważnego!!!

1 komentarz:

  1. Kurczę superaśne. Koniec trzyma w napięciu - czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń