Dzisiaj napisze wam moje twórcze opowiadanie. Obudziłam się dziś rano i nie miałam co robić i tak oto powstało moje opowiadanie. Posłuchajcie:
To zdarzyło się w pewien chłodny zimowy dzień. Obudziłam się rano, zrobiło mi się strasznie zimno dlatego ociągając się wyszłam z łóżka i czym prędzej pognałam po mój przytulny szlafroczek. Od razu zrobiło mi się cieplej. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero 15 po 5. Nie miałam już ochoty kłaść się spać. Włączyłam kompa i od razu weszłam na gg. Dostałam jakąś wiadomość od nieznajomego. Napisał tak: „wiem że nie śpisz! Wyjdź na dwór. Spotkajmy się w parku pod latarnią!” Popatrzyłam na godzinę o której dostałam tą wiadomość. Okazało się, że wysłał tą wiadomość 5 minut temu. Napisałam: „Kim jesteś??? Czemu chcesz się spotkać??? Co ode mnie chcesz???” Długo czekałam na odpowiedź ale w końcu odpisał: „Chce się spotkać! To pilne! Nie znasz mnie….. ale ja cię znam, przyglądam się tobie od 3 tygodni, wiem gdzie byłaś, co robiłaś i o której godzinie to było. Wychodź już! Nic nie pisz. Poznasz mnie po niebieskiej kurtce, czarnym szaliku i czapce.” Bez namysłu wybiegłam z domu pośpiesznie zakładając kurtkę. Powietrze było nasiąknięte wilgocią, a śnieg sięgał do kostek. Powoli szłam zaśnieżonym chodnikiem zatapiając się we własnych myślach. Do parku miałam do pokonania jeszcze 100 metrów. Nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer nieznany ale mimo to odebrałam telefon. Usłyszałam męski głos w telefonie: Pośpiesz się!” Nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ „nieznajomy” się rozłączył. Dopiero po chwili skojarzyłam kto mógł dzwonić. To ten od gg.- pomyślałam. Ale nie zamierzałam przyśpieszać. Było tak zimno, że z ledwością się poruszałam. W grę nie wchodziło to żebym choć trochę przyśpieszyła. Później już na dobre zatopiłam się w myślach. Nie zauważyłam nawet kiedy weszłam do parku. Zatrzymałam się w umówionym miejscu- przy latarni. I wtedy go ujrzałam. Przez dobre 10 minut nie mogłam się ruszyć z miejsca – tak jego widok zaparł mi dech w piersiach. Tymczasem on do mnie podszedł i zaczął mówić: - Wiem, że mnie nie znasz. Ale ja gdy tylko cie ujrzałem nie mogłem oderwać od ciebie oczu. Zacząłem cie śledzić. Ale już nie mogłem się ukrywać. Chciałem ci o tym jak najszybciej powiedzieć. Milczałam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tymczasem on mnie pocałował. Odsunęłam się od niego. Szarpały mną emocje. Z jednej strony chciałam go uderzyć, z drugiej pocałować jeszcze raz. Nie miałam pojęcia co robić. W tym napięciu jedyne co byłam w stanie zrobić to odwrócić się i odejść. On stał tam jak wryty i cały czas się na mnie patrzył. Gdy straciłam go z punktu widzenia po policzkach spłynęły mi łzy. Już nie było mi tak zimno jak wcześniej. Nie przejmowałam się tym. Jedyne co chciałam zrobić to sprawić by przestały płynąć mi łzy. Niestety nie umiałam. Do domu wróciłam dopiero po 8. W domu wszyscy już wstali. Gdy tylko weszłam dostałam opieprz. Nie miałam ochoty ich słuchać dlatego czym prędzej popędziłam do mojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Tata zaczął wręcz dobijać się do drzwi. Żeby go nie słyszeć włączyłam muzykę na cały dom. Byle tylko ogarnąć myśli. By zostać ze sobą sam na sam. Zilustrowałam jeszcze raz w myślach co się stało.Postanowiłam się trochę więcej o nim dowiedzieć. Postanowiłam po prostu, że teraz ja go będę śledzić. Ściszyłam muzykę dopiero późnym wieczorem. Gdy wyszłam z pokoju nikogo nie zauważyłam. W kuchni ktoś zostawił kartkę, że w domu jestem tylko ja. Reszta mieszkańców pojechała do dziadków na cały weekend. – To dobrze. –Pomyślałam. Nigdy nie lubiłam tych dziadków i jeździłam do nich tylko pod przymusem. A teraz zostałam sama co było mi bardzo na rękę. Dzisiaj już nie miałam ochoty nic robić, więc włączyłam TV i zrobiłam sobie popcorn. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się dopiero w sobotę rano. Wzięłam się za wcielanie w życie mojego planu. Ubrałam się i poszłam do sklepu ze sprzętem szpiegowskim. Kupiłam w nim pluskwy i kamerki. Wróciłam do domu i włączyłam komputer. Nie wiedziałam gdzie on mieszka dlatego pomyślałam, że uda mi się coś znaleźć w Internecie. Po 3 godzinach nareszcie go znalazłam. Z tego co pisało w necie to ma na imię Maciek, mieszka kilka domów dalej ode mnie. Jak to możliwe, że ja go nie widziałam?! O godzinie 13 wyszłam z domu. Poszłam pod jego dom. Miałam ze sobą kamerki i pluskwy. Kilka kamer przytknęłam do okna. Po jednej stronie domu okno do pokoju było otwarte. Nie namyślając się długo weszłam przez nie do pokoju. Podłożyłam mu kilka pluskw i kamer. Zaczęłam przeglądać jego osobistości. Ktoś zaczął się zbliżać, a ja spanikowana szybko wyskoczyłam przez okno i uciekłam. W domu oglądałam co się dzieje u niego. Wystarczył mi tylko jeden dzień i już wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. W niedzielny wieczór poszłam do Maćka. Zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili on otworzył drzwi. Zaprosił mnie do pokoju, widocznie był zaskoczony moją wizytą. Przytuliłam go, bo Ne umiałam się odezwać, a on odwzajemnił uścisk. Pocałował mnie i z jego pokoju wyszliśmy już jako para. Odprowadził mnie do domu. W domu już czekała rodzinka. Wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha. Mama powiedziała: - Już wiem czemu cie wtedy w domu nie było…dobrze, że pojechaliśmy i daliśmy ci wolna rękę!!! ;D - O co ci chodzi???? - No zostawiłaś otwarty komp i….. Już wszystko wiedziałam!!!!! Oni to wszystko widzieli. Oblał mnie rumieniec i pognałam do komputera… Tak jak myślałam kamerki były włączone!!! Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę nikogo śledzić!!!
Jakie zajebiste!!!! Ja chcę drugą część proszę proszę!!!! -- dodaję cię do polecanych blogów!!! czytałam to z zapartym tchem!!!!
OdpowiedzUsuń