Mama powiedziała mi, że był tu Maciek. Był strasznie zdenerwowany. I bardzo chciał się ze mną spotkać. Podobno moja mama się go wystraszyła. Myślała, że wywarzy drzwi. Od kilku dni Maciek faktycznie był dziwny. Zachowywał się strasznie nieczule. Już nie był taki jakim go pokochałam. Poza tym od kilku dni w dotyku był lodowaty. A mi jeszcze zdawało się, że miał niebieskie tęczówki, lecz od kliku dni miał je brązowe. Myślałam, że się przewidziałam ale to wszystko potwierdziła Natasza. Wzięłam się do poszukiwań czegokolwiek byle tylko wiedzieć czemu się tak zachowuje. No i trafiłam! Jedyne słowo, które pasowało do tego opisu to słowo wampir. Byłam roztrzęsiona. Wszystko się zgadzało. Chciałam wybiec z domu i pognać do Nataszy , ale coś złapało mnie od tyłu. Nie byłam w stanie się odwrócić. Byłam przerażona. Poczułam, że coś ugryzło mnie w szyje. To było jedyne co zapamiętałam.
cichy dźwięk rozsypywanych myśli...
Moja lista blogów
czwartek, 31 maja 2012
środa, 23 maja 2012
Kino
Miałam taki piękny sen. Tak dobrze mi się spało. Ale nie obyło się bez konsekwencji. Zaspałam!!! Spóźniłam się na pierwszą lekcje. Na pierwszej lekcji mieliśmy polski więc nie obyło się bez 15 minut ględzenia jak to źle spóźniać się na lekcje. Natasza tylko pokręciła głową… hah sama bym tak zrobiła więc cichutko zachichotałam. Oczywiście nic nie mogło umknąć uwadze pani z polaka. Kazała mi wstać i dalej ględziła, że dzisiaj zachowuje się skandalicznie. I tak upłynęła cała lekcja. O dziwo wszyscy byli mi za to wdzięczni. Lekcje zleciały bardzo szybko, a na ich całej reszcie zachowywałam się w miarę normalnie. Pod koniec lekcji podszedł do mnie Dawid. Zaczął rozmowę:
- To dzisiaj jedziemy do kina.-Pewnie.
-Będę pod twoim domem o 16
-Ok. – I to było na tyle. O 16 wyszłam z domu akurat podjechał Dawid. O świetnie nie będę na niego czekać. – Pomyślałam. Do auta wsiadłam z uśmiechem na twarzy. Dawid również przywitał mnie uśmiechem. Po dwudziesty pięciu minutach tata Dawida zaparkował auto pod kinem. Mięliśmy jeszcze dużo czasy więc nie za bardzo nam się spieszyło. Postanowiliśmy wejść do środka zamówić bilety, kupić popcorn i cole. Czas zleciał strasznie szybko. Do rozpoczęcia seansu zostało jeszcze tylko pięć minut. Daliśmy bilety do sprawdzenia i weszliśmy do sali. Tata Dawida poszedł z powrotem do auta. Film był extra. Ja i Dawid mięliśmy takie samo zdanie. Jego tata podwiózł mnie pod dom. Weszłam do środka, było już ciemno. Ale za nic w świecie nie spodziewałam się tego co powiedziała mi mama.
- To dzisiaj jedziemy do kina.-Pewnie.
-Będę pod twoim domem o 16
-Ok. – I to było na tyle. O 16 wyszłam z domu akurat podjechał Dawid. O świetnie nie będę na niego czekać. – Pomyślałam. Do auta wsiadłam z uśmiechem na twarzy. Dawid również przywitał mnie uśmiechem. Po dwudziesty pięciu minutach tata Dawida zaparkował auto pod kinem. Mięliśmy jeszcze dużo czasy więc nie za bardzo nam się spieszyło. Postanowiliśmy wejść do środka zamówić bilety, kupić popcorn i cole. Czas zleciał strasznie szybko. Do rozpoczęcia seansu zostało jeszcze tylko pięć minut. Daliśmy bilety do sprawdzenia i weszliśmy do sali. Tata Dawida poszedł z powrotem do auta. Film był extra. Ja i Dawid mięliśmy takie samo zdanie. Jego tata podwiózł mnie pod dom. Weszłam do środka, było już ciemno. Ale za nic w świecie nie spodziewałam się tego co powiedziała mi mama.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Intryga
W kamerkach zobaczyłam, że Maciek spotkał się z tą dziewczyną, z którą nakryła go Natasza. Była bardzo ładna. Włosy miała koloru kasztanowego. Jej usta idealnie komponowały się z jej bladą cerą. Naprawdę była piękna . W tym momencie do pokoju wszedł Maciek. Przywitał się z ta dziewczyną czule. Zaczęli rozmawiać. Nie słuchałam ich za bardzo póki nie usłyszałam swojego imienia wypowiedzianego z ust Maćka. Z dalszej rozmowy dowiedziałam się, że Maciek chce bym do niego wróciła. Dlatego poprosił tą dziewczynę, która jak się później okazało miała na imię Kaśka, żeby udawała przede mną jego kuzynkę. Spytała dlaczego. On odpowiedział, że chce do mnie wrócić tylko po to byśmy rozstali się w zgodzie i zostali znajomymi. Oczywiście strasznie się zdenerwowałam. Zadzwoniłam do Nataszy. Poprosiłam by do mnie przyszła. Chyba biegła, bo strasznie szybko znalazła się pod moim domem. Na szczęście następny dzień uczniowie mięli wolny ze względu na najstarsze klasy piszące egzaminy. To dobrze, bo Natasza mogła zostać nawet na noc. Wpuściłam ją do środka i pokazałam jej ten filmik. Pocieszała mnie równocześnie robiąc sobie z tego jaja. I właśnie taka ją kochałam. Potrafiła mnie rozśmieszyć nawet w najgorszych chwilach jednocześnie robiąc sobie ze wszystkiego jaja. Zgłodniałyśmy trochę więc zadzwoniłyśmy po pizze. Dostawca miał przyjechać za 15 minut. I właśnie te 15 minut ciągnęło się dla nas w nieskończoność. W końcu dostałyśmy pizze. Była ogromna. Zjadłyśmy ją w mgnieniu oka. No i tak jak podejrzewałam Natasza została na noc. Następny dzień był równie udany jak poprzedni. Ale nadszedł czas kiedy Natasza musiała już wracać. Było mi trochę smutno. No cóż nic nie trwa wiecznie, a następny dzień miał być najgorszym dniem w moim życiu. Postanowiłam, że ja też uknuje intrygę. Wybrałam się do Dawida. Otworzył drzwi z lekkim uśmiechem na twarzy, a gdy tylko mnie zobaczył ten lekki uśmiech zamienił się w przeogromny banan. Wpuścił mnie do środka. Opowiedziałam mu o intrydze Maćka. Poprosiłam, żeby jutro udawał mojego chłopaka przed Maćkiem. I, że to część mojego planu. Zgodziła się. Nawet spytał o której być jutro pod moim domem. Powiedziałam, że o 6:30 będzie w sam raz. Następnego dnia czekał o umówionej porze pod moim domem. Gdy tylko go zauważyłam wyszłam domu. Powoli zbliżaliśmy się do szkoły, dlatego Dawid złapał mnie za rękę. Widziałam, że Maciek już czekał. Chyba była z nim ta Kaśka. Podeszliśmy już na tyle blisko, by Maciek widział z kim idę. Wyglądał na zazdrosnego. Poczułam ulgę. Podeszłam do niego z Dawidem. Widocznie chciał mnie przytulić ale ja go odepchnęłam. Widziałam jego minę był czerwony jak burak. I właśnie ta mina wywołała u mnie triumfalny uśmiech. Przez cały dzień Dawid chodził za mną krok w krok. Nawet nie miałam czasu pogadać sam na sam z Nataszą. Zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam prosząc go o to żeby udawał mojego chłopaka. Powoli zaczynałam mieć go dość. Jeszcze jutro miałam z nim jechać do kina. Jeśli będzie się tak zachowywać jutro to już mi się odechciało tam jechać. A tym czasem Maciek był mega zazdrosny. Lekcje nareszcie dobiegły końca. Dawid odprowadził mnie do domu. Miło nam się szło. Pod domem Dawid po raz kolejny mnie przytulił. Tym razem odwzajemniłam uścisk i szepnęłam mu do ucha słowo dziękuje. Weszłam do domu. Jutro już czekała na mnie kolejna niespodzianka.
środa, 11 stycznia 2012
I wszystko stało się jasne
Po udanym wypadzie do kina My beautiful number 1 wszystkiego się dowiedział. Maciek poznał inna dziewczynę. Postanowiłam z nim zerwać jednak to nie było takie łatwe. Ja ciągle go kochałam. Trudno to on znalazł sobie inną, a nie ja. To on mnie zdradzał. Chciał mnie przytulic ale ja już postanowiłam. Powiedziałam mu oschle tylko jedno zdanie:
- Zrywam z tobą. – Byłam z siebie dumna, że te słowa lekko przeszły mi przez gardło.
– Dlaczego? -Spytał.
– Ty już dobrze wiesz dlaczego! – Odpowiedziałam i odeszłam. Nie zatrzymał mnie. Złapał za rękę Nataszę. Byłam jeszcze na tyle blisko by słyszeć co mówił. Spytał:
- Czemu to zrobiła? Czemu ze mną zerwała?
- Zapytaj tą dziewczynę z którą tak przyjemnie ci się rozmawiało! – Odpowiedziała i podeszła do mnie. Za to co powiedziała Natasza z chęcią dałabym jej nobla (gdybym tylko go miała) ! Należało mu się!!! Przez resztę dnia nie myślałam o niczym. Byłam tak rozkojarzona, że nawet nie wiedziałam co było dzisiaj na lekcjach. Ze szkoły wyszłam sama. Natasza musiała zostać jeszcze godzinę w szkole. Szłam zamyślona deptakiem w parku. W pewnym momencie ktoś zaczął mnie wołać. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Dawid do mnie biegnie. Zatrzymałam się i poczekałam na niego. Był bardzo zadowolony. Też się cieszyłam, że nie będę spacerować sama. W ciągu jednej chwili Dawid posmutniał i spytał:
- Czemu zerwałaś z Maćkiem?
- Natasza nakryła go z inna dziewczyną. – Odpowiedziałam z trudem powstrzymując łzy.
- Hej nie płacz… wszystko będzie dobrze.- ewidentnie chciał mnie pocieszyć ale jakoś mu to nie wychodziło.
- Nie rozmawiajmy o nim. – Poprosiłam.
-Dobra … to co robisz w piątek wieczorem?
- Hm… piątek wieczór mam wolny.
- To świetnie! Mam dwa bilety do kina i nie mam z kim pójść. Pójdziesz ze mną?
- Och, byłoby świetnie, wreszcie oderwałabym się od szarej rzeczywistości. – Strasznie się ucieszyłam z tego, że zaproponował to akurat mi. Dochodziliśmy już do mojego domu. Nie chciałam się z nim żegnać tak miło mi się szło. Doszliśmy już pod dom. Pożegnałam się z nim, a on mnie przytulił. Zamurowało mnie. Gdy już odszedł wreszcie mogłam się ruszyć. Weszła do domu i znalazłam kartkę z obwieszczeniem, że do końca dnia w domu będę sama. Zabrałam się do odrabiania lekcji. Włączyłam komputer. Od razu włączyło mi się okienko informujące mnie, że nagrano na kamerkach w pokoju Maćka coś ważnego. Weszłam do archiwum. To co zobaczyłam po prostu mnie przerosło.
czwartek, 15 grudnia 2011
Spotkanie
Niedziela zleciała bardzo szybko. Przyszedł czas na poniedziałek. Czy jest ktoś kto lubi poniedziałki??? Nie sądzę. Obudziłam się jeszcze wcześniej niż zadzwonił budzik. Śniło mi się coś strasznego (nie powiem co, bo zareagujecie jak ja), a ja miałam łzy w oczach i byłam cała roztrzęsiona. Zerknęłam na zegarek. Była 4:34. Mogłam jeszcze spać ale byłam już rozbudzona i wcale mi się spać nie chciało. Nie nudziłam się. Włączyłam kompa i zaczęłam przeglądać różne stronki w necie. Ubrałam się już po piątej, bo powoli zaczynało brakować mi rozrywki. Postanowiłam zaplanować wspólny wypad z Nataszą do kina na wtorek. Wiedziałam, że z chęcią się gdzieś wybierze. Wiedziałam również to, że jej rodzice na pewno się zgodzą. Dawali Nataszy wolna rękę jeśli chodzi o wypady ze mną. Widocznie bardzo mnie lubili. Gdy już zarezerwowałam bilety zadzwonił budzik. Podskoczyłam jak oparzona. Nie zdawałam sobie sprawy, że już jest 6:00. Miałam wrażenie, że jest dopiero 5:30. Wyszłam z domu o 6:10, Natasza już czekała. Mimo troszkę gorszego nastroju na jej widok aż promieniałam z radości! Cieszyłam się, że to właśnie ona jest moją przyjaciółką. Była naprawdę jak to niektórzy mówią: "My beautiful number 1". Doszłyśmy do szkoły. Maciek już czekał.Był jakiś inny... jakby coś przede mną ukrywał. Udawałam, że tego nie widziałam. Przytulił mnie od niechcenia. Już miałam wybuchnąć płaczem, ale Natasza mnie powstrzymała. Powiedziałam już Nataszy o zaplanowanym przeze mnie wypadzie do kina.Do domu wróciłam w lepszym nastroju. Niedługo miałam się dowiedzieć całej prawdy.
piątek, 25 listopada 2011
Coś zaczyna się psuć
Maciek już wrócił do domu ale do szkoły jeszcze nie chodził. Cały czas ślęczałam nad kamerkami. Wtem mama Maćka weszła do jego pokoju. Maciek leżał na łóżku i odpoczywał. Nagle poprosił mamę, że gdybym przyszła do niego to niech powie, że Maćka nie ma i nie wie kiedy wróci ani gdzie jest! Zdenerwowałam się!!! Wyłączyłam kamery... szkoda, może wcześniej bym się dowiedziała o co chodzi. Nie miałam ochoty na nic. Byłam na skraju załamania. Rodzice martwili się co mi jest. Nie miałam ochoty nic mówić. Jedyna osoba, której mogłam się zwierzyć to Natasza. Ona jedna mnie rozumiała i dobrze wiedziała jak bardzo kocham Maćka. Musiałam się z nią jak najszybciej spotkać. Zadzwoniłam do niej i wszystko opowiedziałam.Obydwie wyszłyśmy
szybko z domu. Po policzkach spływały mi łzy. Tym razem chciałam by płynęły. Nie miałam zamiaru ich powstrzymywać. Pragnęłam jak najszybciej zatopić się w ramionach mojej kochanej psiapsióły. Nagle ją zauważyłam. Moje serce strasznie się ucieszyło mimo tak krytycznego stanu duszy. Patrzyłam na nią. Natasza nie szła ona wręcz biegła i to sprintem. Znalazła się obok mnie w ciągu kilku chwil. Byłam jej za to strasznie wdzięczna. Przytuliłam się do niej i beczałam jak małe dziecko. Wreszcie mnie uspokoiła (tylko jej się to mogło udać). Szłyśmy deptakiem rozmawiając o wszystkim byle nie o Maćku. Wtedy trafiła mnie kulka śnieżna. To był mocny rzut. Po prostu mnie powaliła. Przybiegł do nas chłopak z naszej klasy - Dawid. Najwyraźniej to on rzucał śnieżką. Podniósł mnie i przeprosił. Chyba chciał jeszcze coś powiedzieć ale czym prędzej pociągnęłam za sobą Nataszę i odeszłyśmy. Gdy tylko Natasza oprzytomniała zaczęła się ze mnie śmiać. Zrobiłam nadąsaną minę ale tez mi się chciało śmiać. Dobrze wiedziałam z czego się śmieje. Z tego, że ta "ogromna" kula śnieżna mnie powaliła. Nie dziwie się jej. To wszystko musiało wyglądać komicznie. Cieszyłam się każda chwilą spędzoną z Nataszą. Wróciłam do domu z bananem na twarzy. Gdy weszłam do swojego pokoju wszystko mi się przypomniało : słowa Maćka, moja załamanie, płacz. Jednak nic to nie dało. Po dniu spędzonym z Nataszą nic nie było w stanie popsuć mi humoru. No ale nic nie trwa wiecznie. W poniedziałek to wróciło. Ale wszystko podpowiadało mi, że lepiej siedzieć cicho.
szybko z domu. Po policzkach spływały mi łzy. Tym razem chciałam by płynęły. Nie miałam zamiaru ich powstrzymywać. Pragnęłam jak najszybciej zatopić się w ramionach mojej kochanej psiapsióły. Nagle ją zauważyłam. Moje serce strasznie się ucieszyło mimo tak krytycznego stanu duszy. Patrzyłam na nią. Natasza nie szła ona wręcz biegła i to sprintem. Znalazła się obok mnie w ciągu kilku chwil. Byłam jej za to strasznie wdzięczna. Przytuliłam się do niej i beczałam jak małe dziecko. Wreszcie mnie uspokoiła (tylko jej się to mogło udać). Szłyśmy deptakiem rozmawiając o wszystkim byle nie o Maćku. Wtedy trafiła mnie kulka śnieżna. To był mocny rzut. Po prostu mnie powaliła. Przybiegł do nas chłopak z naszej klasy - Dawid. Najwyraźniej to on rzucał śnieżką. Podniósł mnie i przeprosił. Chyba chciał jeszcze coś powiedzieć ale czym prędzej pociągnęłam za sobą Nataszę i odeszłyśmy. Gdy tylko Natasza oprzytomniała zaczęła się ze mnie śmiać. Zrobiłam nadąsaną minę ale tez mi się chciało śmiać. Dobrze wiedziałam z czego się śmieje. Z tego, że ta "ogromna" kula śnieżna mnie powaliła. Nie dziwie się jej. To wszystko musiało wyglądać komicznie. Cieszyłam się każda chwilą spędzoną z Nataszą. Wróciłam do domu z bananem na twarzy. Gdy weszłam do swojego pokoju wszystko mi się przypomniało : słowa Maćka, moja załamanie, płacz. Jednak nic to nie dało. Po dniu spędzonym z Nataszą nic nie było w stanie popsuć mi humoru. No ale nic nie trwa wiecznie. W poniedziałek to wróciło. Ale wszystko podpowiadało mi, że lepiej siedzieć cicho.
piątek, 18 listopada 2011
Złodziej
Dalej gapiłam się w kamerki. Mama Maćka wpuściła do domu jakiegoś obcego faceta. Podał się za elektryka. Powiedział, że ma nakaz sprawdzenia przewodów elektrycznych w pokoju Maćka. Ku mojemu zaskoczeniu nie sprawdzał żadnych przewodów. Ten facet zaczął kraść rzeczy Maćka! Czym prędzej zadzwoniłam na policje i opowiedziałam całe zajście. Przyjechali natychmiast niestety fałszywy elektryk zdołał uciec. Mama Maćka dowiedziała się wszystkiego od policji. Nie wiedzieli tylko jednego. Skąd ja to wiedziałam? Po sprawdzeniu faktycznie zginęło dużo drogich rzeczy. Powiedziałam, że zobaczyłam wszystko przez okno. Uwierzyli. Nie miałam zamiaru mówić coś o kamerkach. Mogliby mnie oskarżyć. Zdążyłam "elektrykowi" zrobić zdjęcie i pokazałam je policji. Po kilku dniach znaleźli złodzieja i odzyskali wszystkie skradzione rzeczy. Myślałam, że już wszystko będzie dobrze.... Niestety się myliłam.
wtorek, 15 listopada 2011
Chwila prawdy
Po lekcjach poszłam do niego sprawdzić co się stało. Otworzyła jego mama ze łzami w oczach. Powiedziała, że Maciek wczoraj został przewieziony do szpitala. Spytałam: dlaczego? Odpowiedziała, że wieczorem zrobiło mu się słabo, akurat szedł ulicą. Pijany kierowca wjechał w rowerzystę za nim, a rower uderzył w niego. Stracił przytomność. Teraz jest w śpiączce. Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu. Moja mama zabrała mnie do szpitala. Pielęgniarka skierowała nas do odpowiedniej sali. Na szczęście stan Maćka przez noc się polepszył. Zdecydowałam, że zostanę przy nim przynajmniej do wieczora. Mama pojechała do domu. Po godzinie Maciek się obudził. Nie pamiętał co się stało. Spytałam pielęgniarkę kiedy Maciek będzie mógł wyjść. Powiedziała, że muszą go zostawić na obserwacji przynajmniej do piątku. Rozmawiałam jeszcze z Maćkiem. Czas zleciał nam bardzo szybko. Wieczorem przyjechała mama. Zaczęłam się żalić, że Maciek musi zostać do piątku. Ona zaczęła temat o tym, że muszą go tak jakby śledzić .... i tak dalej. Po naszej rozmowie przypomniało mi się, że nie zabrałam jeszcze kamer z jego pokoju. Mimo obietnicy, że nie będę już nikogo śledzić włączyłam kamerki. Później zdarzyło się coś czego bym się nigdy nie spodziewała.
poniedziałek, 14 listopada 2011
Prawie idealne życie
Poniedziałek... nie chciało mi się wstać. Szczególnie, że w poniedziałki mieliśmy lekcje do bani! Jednak z łóżka wyciągnęła mnie jedna kusząca myśl. Maciek będzie na mnie czekać. Ociągając się ubrałam swój zielony sweterek i wyszłam z domu. Tam czekała już na mnie moja przyjaciółka Natasza. Z radością ją powitałam, a ona mnie. Kochałam ją jak nikogo innego na świecie... nawet bardziej niż Maćka. Między innymi za to, że rozumiała mnie bez słów. Jakby każdy mój ruch, każde moje spojrzenie mówiły jej o co mi chodzi albo jak się czuje. No i za to, że czasami pozwalała mi pobyć sam na sam z myślami. Była MOIM ideałem przyjaciółki! W pewnym momencie spytała:
- Hej Reed, czemu pokłóciłaś się z Dominiką?
No tak.... zapomniałam o tym, ale co ja jej miałam powiedzieć??? Coś podpowiadało mi, że lepiej powiedzieć prawdę:
- Wiesz, bo on mówiła.... mówiła coś o tobie... ale lepiej żebyś nie wiedziała co...
- O mnie? Powiedz, jeśli już zaczęłaś to dokończ! - Była strasznie uparta.
- No mówiła, że jesteś głupia i chamska.... dlatego się z nią pokłóciłam i powiedziałam jej, że jest straszną jędzą....
- Dziękuje - odpowiedziała po chwili milczenia. Nie chciałam dalej o tym rozmawiać więc szybko zmieniłam temat.
- A co z Joshem???
Josh był naszym kolegą z klasy. Natasza była w nim zakochana od ponad roku. Josh nie zwracał na nią uwagi. Jednak w piątek poprosił ją o korki z biologii. Koniecznie chciałam wiedzieć co się stało. Lecz ona posmutniała... :
- Nic. wcale nie przyszedł.
- Oj. Przykro mi.
- To nie twoja wina.
- Zadzwonił przynajmniej, żeby to wyjaśnić?
- Nie...
Podsumowałam to wszystko i jedyne co mi przyszło do głowy o słowo : ŚWINIA!!!!! To było idealne określenie.Zbliżałyśmy się do szkoły. Już z daleka widziałam Maćka. Czekał na mnie. Zrobiło mi się milej. Przywitał mnie ciepłym uściskiem. Niespodziewanie podszedł do nas Josh, a raczej do Nataszy. Powitała go tak oschle jakby zrobił coś złego jej rodzinie. Tak nieczułej jej jeszcze nie widziałam. A ta "świnia" o imieniu Josh próbowała ja przeprosić. Nie za bardzo mu to wychodziło. Nareszcie udało mu się przekonać Natasze, że to prze mamę nie mógł przyjść. Lekcje upłynęły dość szybko i nawet przyjemnie. Jednak coś było nie tak, coś mi nie pasowało. No tak. Maciek nie przyszedł do mnie po lekcjach. Następnego dnia już nie czekał na mnie jak zwykle przed szkołą. Co się mogło stać? Czemu nie czekał na mnie przed szkołą? Od jego kolegi dowiedziałam się, że nie ma go w szkole. Cały dzień zastanawiała mnie jedna myśl : Co on teraz robi? Nie odbierał telefonu. To musiało być coś poważnego!!!
- Hej Reed, czemu pokłóciłaś się z Dominiką?
No tak.... zapomniałam o tym, ale co ja jej miałam powiedzieć??? Coś podpowiadało mi, że lepiej powiedzieć prawdę:
- Wiesz, bo on mówiła.... mówiła coś o tobie... ale lepiej żebyś nie wiedziała co...
- O mnie? Powiedz, jeśli już zaczęłaś to dokończ! - Była strasznie uparta.
- No mówiła, że jesteś głupia i chamska.... dlatego się z nią pokłóciłam i powiedziałam jej, że jest straszną jędzą....
- Dziękuje - odpowiedziała po chwili milczenia. Nie chciałam dalej o tym rozmawiać więc szybko zmieniłam temat.
- A co z Joshem???
Josh był naszym kolegą z klasy. Natasza była w nim zakochana od ponad roku. Josh nie zwracał na nią uwagi. Jednak w piątek poprosił ją o korki z biologii. Koniecznie chciałam wiedzieć co się stało. Lecz ona posmutniała... :
- Nic. wcale nie przyszedł.
- Oj. Przykro mi.
- To nie twoja wina.
- Zadzwonił przynajmniej, żeby to wyjaśnić?
- Nie...
Podsumowałam to wszystko i jedyne co mi przyszło do głowy o słowo : ŚWINIA!!!!! To było idealne określenie.Zbliżałyśmy się do szkoły. Już z daleka widziałam Maćka. Czekał na mnie. Zrobiło mi się milej. Przywitał mnie ciepłym uściskiem. Niespodziewanie podszedł do nas Josh, a raczej do Nataszy. Powitała go tak oschle jakby zrobił coś złego jej rodzinie. Tak nieczułej jej jeszcze nie widziałam. A ta "świnia" o imieniu Josh próbowała ja przeprosić. Nie za bardzo mu to wychodziło. Nareszcie udało mu się przekonać Natasze, że to prze mamę nie mógł przyjść. Lekcje upłynęły dość szybko i nawet przyjemnie. Jednak coś było nie tak, coś mi nie pasowało. No tak. Maciek nie przyszedł do mnie po lekcjach. Następnego dnia już nie czekał na mnie jak zwykle przed szkołą. Co się mogło stać? Czemu nie czekał na mnie przed szkołą? Od jego kolegi dowiedziałam się, że nie ma go w szkole. Cały dzień zastanawiała mnie jedna myśl : Co on teraz robi? Nie odbierał telefonu. To musiało być coś poważnego!!!
czwartek, 10 listopada 2011
i to wszystko przez to że wcześniej wstałam...
Dzisiaj napisze wam moje twórcze opowiadanie. Obudziłam się dziś rano i nie miałam co robić i tak oto powstało moje opowiadanie. Posłuchajcie:
To zdarzyło się w pewien chłodny zimowy dzień. Obudziłam się rano, zrobiło mi się strasznie zimno dlatego ociągając się wyszłam z łóżka i czym prędzej pognałam po mój przytulny szlafroczek. Od razu zrobiło mi się cieplej. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero 15 po 5. Nie miałam już ochoty kłaść się spać. Włączyłam kompa i od razu weszłam na gg. Dostałam jakąś wiadomość od nieznajomego. Napisał tak: „wiem że nie śpisz! Wyjdź na dwór. Spotkajmy się w parku pod latarnią!” Popatrzyłam na godzinę o której dostałam tą wiadomość. Okazało się, że wysłał tą wiadomość 5 minut temu. Napisałam: „Kim jesteś??? Czemu chcesz się spotkać??? Co ode mnie chcesz???” Długo czekałam na odpowiedź ale w końcu odpisał: „Chce się spotkać! To pilne! Nie znasz mnie….. ale ja cię znam, przyglądam się tobie od 3 tygodni, wiem gdzie byłaś, co robiłaś i o której godzinie to było. Wychodź już! Nic nie pisz. Poznasz mnie po niebieskiej kurtce, czarnym szaliku i czapce.” Bez namysłu wybiegłam z domu pośpiesznie zakładając kurtkę. Powietrze było nasiąknięte wilgocią, a śnieg sięgał do kostek. Powoli szłam zaśnieżonym chodnikiem zatapiając się we własnych myślach. Do parku miałam do pokonania jeszcze 100 metrów. Nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer nieznany ale mimo to odebrałam telefon. Usłyszałam męski głos w telefonie: Pośpiesz się!” Nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ „nieznajomy” się rozłączył. Dopiero po chwili skojarzyłam kto mógł dzwonić. To ten od gg.- pomyślałam. Ale nie zamierzałam przyśpieszać. Było tak zimno, że z ledwością się poruszałam. W grę nie wchodziło to żebym choć trochę przyśpieszyła. Później już na dobre zatopiłam się w myślach. Nie zauważyłam nawet kiedy weszłam do parku. Zatrzymałam się w umówionym miejscu- przy latarni. I wtedy go ujrzałam. Przez dobre 10 minut nie mogłam się ruszyć z miejsca – tak jego widok zaparł mi dech w piersiach. Tymczasem on do mnie podszedł i zaczął mówić: - Wiem, że mnie nie znasz. Ale ja gdy tylko cie ujrzałem nie mogłem oderwać od ciebie oczu. Zacząłem cie śledzić. Ale już nie mogłem się ukrywać. Chciałem ci o tym jak najszybciej powiedzieć. Milczałam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tymczasem on mnie pocałował. Odsunęłam się od niego. Szarpały mną emocje. Z jednej strony chciałam go uderzyć, z drugiej pocałować jeszcze raz. Nie miałam pojęcia co robić. W tym napięciu jedyne co byłam w stanie zrobić to odwrócić się i odejść. On stał tam jak wryty i cały czas się na mnie patrzył. Gdy straciłam go z punktu widzenia po policzkach spłynęły mi łzy. Już nie było mi tak zimno jak wcześniej. Nie przejmowałam się tym. Jedyne co chciałam zrobić to sprawić by przestały płynąć mi łzy. Niestety nie umiałam. Do domu wróciłam dopiero po 8. W domu wszyscy już wstali. Gdy tylko weszłam dostałam opieprz. Nie miałam ochoty ich słuchać dlatego czym prędzej popędziłam do mojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Tata zaczął wręcz dobijać się do drzwi. Żeby go nie słyszeć włączyłam muzykę na cały dom. Byle tylko ogarnąć myśli. By zostać ze sobą sam na sam. Zilustrowałam jeszcze raz w myślach co się stało.Postanowiłam się trochę więcej o nim dowiedzieć. Postanowiłam po prostu, że teraz ja go będę śledzić. Ściszyłam muzykę dopiero późnym wieczorem. Gdy wyszłam z pokoju nikogo nie zauważyłam. W kuchni ktoś zostawił kartkę, że w domu jestem tylko ja. Reszta mieszkańców pojechała do dziadków na cały weekend. – To dobrze. –Pomyślałam. Nigdy nie lubiłam tych dziadków i jeździłam do nich tylko pod przymusem. A teraz zostałam sama co było mi bardzo na rękę. Dzisiaj już nie miałam ochoty nic robić, więc włączyłam TV i zrobiłam sobie popcorn. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się dopiero w sobotę rano. Wzięłam się za wcielanie w życie mojego planu. Ubrałam się i poszłam do sklepu ze sprzętem szpiegowskim. Kupiłam w nim pluskwy i kamerki. Wróciłam do domu i włączyłam komputer. Nie wiedziałam gdzie on mieszka dlatego pomyślałam, że uda mi się coś znaleźć w Internecie. Po 3 godzinach nareszcie go znalazłam. Z tego co pisało w necie to ma na imię Maciek, mieszka kilka domów dalej ode mnie. Jak to możliwe, że ja go nie widziałam?! O godzinie 13 wyszłam z domu. Poszłam pod jego dom. Miałam ze sobą kamerki i pluskwy. Kilka kamer przytknęłam do okna. Po jednej stronie domu okno do pokoju było otwarte. Nie namyślając się długo weszłam przez nie do pokoju. Podłożyłam mu kilka pluskw i kamer. Zaczęłam przeglądać jego osobistości. Ktoś zaczął się zbliżać, a ja spanikowana szybko wyskoczyłam przez okno i uciekłam. W domu oglądałam co się dzieje u niego. Wystarczył mi tylko jeden dzień i już wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. W niedzielny wieczór poszłam do Maćka. Zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili on otworzył drzwi. Zaprosił mnie do pokoju, widocznie był zaskoczony moją wizytą. Przytuliłam go, bo Ne umiałam się odezwać, a on odwzajemnił uścisk. Pocałował mnie i z jego pokoju wyszliśmy już jako para. Odprowadził mnie do domu. W domu już czekała rodzinka. Wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha. Mama powiedziała: - Już wiem czemu cie wtedy w domu nie było…dobrze, że pojechaliśmy i daliśmy ci wolna rękę!!! ;D - O co ci chodzi???? - No zostawiłaś otwarty komp i….. Już wszystko wiedziałam!!!!! Oni to wszystko widzieli. Oblał mnie rumieniec i pognałam do komputera… Tak jak myślałam kamerki były włączone!!! Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę nikogo śledzić!!!
To zdarzyło się w pewien chłodny zimowy dzień. Obudziłam się rano, zrobiło mi się strasznie zimno dlatego ociągając się wyszłam z łóżka i czym prędzej pognałam po mój przytulny szlafroczek. Od razu zrobiło mi się cieplej. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero 15 po 5. Nie miałam już ochoty kłaść się spać. Włączyłam kompa i od razu weszłam na gg. Dostałam jakąś wiadomość od nieznajomego. Napisał tak: „wiem że nie śpisz! Wyjdź na dwór. Spotkajmy się w parku pod latarnią!” Popatrzyłam na godzinę o której dostałam tą wiadomość. Okazało się, że wysłał tą wiadomość 5 minut temu. Napisałam: „Kim jesteś??? Czemu chcesz się spotkać??? Co ode mnie chcesz???” Długo czekałam na odpowiedź ale w końcu odpisał: „Chce się spotkać! To pilne! Nie znasz mnie….. ale ja cię znam, przyglądam się tobie od 3 tygodni, wiem gdzie byłaś, co robiłaś i o której godzinie to było. Wychodź już! Nic nie pisz. Poznasz mnie po niebieskiej kurtce, czarnym szaliku i czapce.” Bez namysłu wybiegłam z domu pośpiesznie zakładając kurtkę. Powietrze było nasiąknięte wilgocią, a śnieg sięgał do kostek. Powoli szłam zaśnieżonym chodnikiem zatapiając się we własnych myślach. Do parku miałam do pokonania jeszcze 100 metrów. Nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer nieznany ale mimo to odebrałam telefon. Usłyszałam męski głos w telefonie: Pośpiesz się!” Nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ „nieznajomy” się rozłączył. Dopiero po chwili skojarzyłam kto mógł dzwonić. To ten od gg.- pomyślałam. Ale nie zamierzałam przyśpieszać. Było tak zimno, że z ledwością się poruszałam. W grę nie wchodziło to żebym choć trochę przyśpieszyła. Później już na dobre zatopiłam się w myślach. Nie zauważyłam nawet kiedy weszłam do parku. Zatrzymałam się w umówionym miejscu- przy latarni. I wtedy go ujrzałam. Przez dobre 10 minut nie mogłam się ruszyć z miejsca – tak jego widok zaparł mi dech w piersiach. Tymczasem on do mnie podszedł i zaczął mówić: - Wiem, że mnie nie znasz. Ale ja gdy tylko cie ujrzałem nie mogłem oderwać od ciebie oczu. Zacząłem cie śledzić. Ale już nie mogłem się ukrywać. Chciałem ci o tym jak najszybciej powiedzieć. Milczałam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tymczasem on mnie pocałował. Odsunęłam się od niego. Szarpały mną emocje. Z jednej strony chciałam go uderzyć, z drugiej pocałować jeszcze raz. Nie miałam pojęcia co robić. W tym napięciu jedyne co byłam w stanie zrobić to odwrócić się i odejść. On stał tam jak wryty i cały czas się na mnie patrzył. Gdy straciłam go z punktu widzenia po policzkach spłynęły mi łzy. Już nie było mi tak zimno jak wcześniej. Nie przejmowałam się tym. Jedyne co chciałam zrobić to sprawić by przestały płynąć mi łzy. Niestety nie umiałam. Do domu wróciłam dopiero po 8. W domu wszyscy już wstali. Gdy tylko weszłam dostałam opieprz. Nie miałam ochoty ich słuchać dlatego czym prędzej popędziłam do mojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Tata zaczął wręcz dobijać się do drzwi. Żeby go nie słyszeć włączyłam muzykę na cały dom. Byle tylko ogarnąć myśli. By zostać ze sobą sam na sam. Zilustrowałam jeszcze raz w myślach co się stało.Postanowiłam się trochę więcej o nim dowiedzieć. Postanowiłam po prostu, że teraz ja go będę śledzić. Ściszyłam muzykę dopiero późnym wieczorem. Gdy wyszłam z pokoju nikogo nie zauważyłam. W kuchni ktoś zostawił kartkę, że w domu jestem tylko ja. Reszta mieszkańców pojechała do dziadków na cały weekend. – To dobrze. –Pomyślałam. Nigdy nie lubiłam tych dziadków i jeździłam do nich tylko pod przymusem. A teraz zostałam sama co było mi bardzo na rękę. Dzisiaj już nie miałam ochoty nic robić, więc włączyłam TV i zrobiłam sobie popcorn. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się dopiero w sobotę rano. Wzięłam się za wcielanie w życie mojego planu. Ubrałam się i poszłam do sklepu ze sprzętem szpiegowskim. Kupiłam w nim pluskwy i kamerki. Wróciłam do domu i włączyłam komputer. Nie wiedziałam gdzie on mieszka dlatego pomyślałam, że uda mi się coś znaleźć w Internecie. Po 3 godzinach nareszcie go znalazłam. Z tego co pisało w necie to ma na imię Maciek, mieszka kilka domów dalej ode mnie. Jak to możliwe, że ja go nie widziałam?! O godzinie 13 wyszłam z domu. Poszłam pod jego dom. Miałam ze sobą kamerki i pluskwy. Kilka kamer przytknęłam do okna. Po jednej stronie domu okno do pokoju było otwarte. Nie namyślając się długo weszłam przez nie do pokoju. Podłożyłam mu kilka pluskw i kamer. Zaczęłam przeglądać jego osobistości. Ktoś zaczął się zbliżać, a ja spanikowana szybko wyskoczyłam przez okno i uciekłam. W domu oglądałam co się dzieje u niego. Wystarczył mi tylko jeden dzień i już wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. W niedzielny wieczór poszłam do Maćka. Zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili on otworzył drzwi. Zaprosił mnie do pokoju, widocznie był zaskoczony moją wizytą. Przytuliłam go, bo Ne umiałam się odezwać, a on odwzajemnił uścisk. Pocałował mnie i z jego pokoju wyszliśmy już jako para. Odprowadził mnie do domu. W domu już czekała rodzinka. Wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha. Mama powiedziała: - Już wiem czemu cie wtedy w domu nie było…dobrze, że pojechaliśmy i daliśmy ci wolna rękę!!! ;D - O co ci chodzi???? - No zostawiłaś otwarty komp i….. Już wszystko wiedziałam!!!!! Oni to wszystko widzieli. Oblał mnie rumieniec i pognałam do komputera… Tak jak myślałam kamerki były włączone!!! Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę nikogo śledzić!!!
środa, 9 listopada 2011
Siemka !!!!
Hej. Właśnie założyłam bloga. Będę starać się pisać do was codziennie. Będę pisać po prostu o moich myślach, marzeniach, tym co bym chciała zmienić w swoim życiu i o tym co mi się w nim podoba, o różnych wesołych wydarzeniach które z przyjemnością rozpamiętuje ale też i o tych o których chciałabym zapomnieć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)